Przeprosiny wielkie i małe

  (fot. cs)
Przeprosiny mogą być wielkie albo małe. Czym się różnią? W jakich sytuacjach je stosować? 

Czasem z parami pracujemy w koterapii, czyli w obecności dwojga psychoterapeutów. Podczas jednej z takich sesji moja koleżanka, terapeutka powiedziała, że „czasem w związku można przeprosić za coś, czego nie odczuwa się jako ewidentną własną winę”.

To kapitalne stwierdzenie, które pozwala odróżnić sytuację, w której zawiniliśmy krzywdząc współmałżonka [tu wymagane są zwykle wielkie przeprosiny (!)] oraz zdarzenia, które mimo że nie były zaplanowane a wynikły raczej ze zbiegu okoliczności czy nieuwagi, niż ze złej woli a jednak także naraziły współmałżonka na jakieś rozczarowanie i ból.

Czytaj dalej…

Walczący z falami

Na plaży w Dziwnowie obserwowałem chłopca, który walczył z wysoką morską falą. Temperatura powietrza przekraczała 20 stopni Celsjusza, ale wiatr był spory i tylko nieliczni plażowicze mieli odwagę wejść głębiej w morze.

Chłopiec natomiast stał po pas w wodzie, ale kiedy podchodziła większa fala, nagle okazywało się, że woda sięga mu po szyję, a nawet czasem całkowicie go zalewała. Nawet w takich sytuacjach malec nie panikował, ale otrząsał się z wody i czekał na kolejną falę.

Czytaj dalej

 

Głos ojca

ojciec

Ojciec to ktoś bardzo ważny dla swojego dziecka. Jego zadaniem jest m.in. troska o zaspokajanie potrzeb fizycznych i materialnych syna czy córki. Oprócz tego jest jeszcze coś, co jest nieodzowne, aby dziecko dało sobie radę w dorosłym życiu?

W jednym z wywiadów prof. Bogdan de Barbaro opowiada: „Byłem kiedyś terapeutą pacjenta, około pięćdziesięcioletniego, któremu ojciec na łożu śmierci po raz pierwszy w życiu powiedział „kocham cię”. A przecież ten mój pacjent przez całe lata swojego życia borykał się, być może nieświadomie, z pytaniem, czy jest kochany. […] Głos ojca tego pacjenta, głos osłabiający brzmiał w tym pacjencie „Nie wiem, czy cię kocham”. Mężczyźnie zwykle trudniej mówi się o uczuciach. W tym przypadku ojciec zwierzył się, bo umieranie to sytuacja graniczna, kiedy słabną te wzorce kulturowe utrudniające mówienie np. o miłości”.

Czytaj dalej

Wspomnienie o Karolu Meissnerze OSB

karol meissner (fot. Mateusz.pl)

Dziś w wieku 90 lat zmarł o. Karol Meissner, benedyktyn, lekarz i wykładowca psychologii i psychiatrii na KUL-u.

Poznałem go osobiście w latach 90. XX wieku, podczas konferencji nt. Intergracji seksualnej w Centrum Duchowości Księży Jezuitów w Częstochowie, gdzie prowadził bardzo interesujący blok wykładów. Urzekała mnie wtedy głębia jego nauk połączona z niezwykłą prostotą i bezpośredniością osoby.

Udało mi się z nim także przeprowadzić radiowy wywiad, który potem chciałem opublikować także w formie drukowanej. Zatelefonowałem więc do niego do klasztoru w Lubiniu i spytałem, czy wyraża zgodę na taką formę publikacji.

Czytaj dalej…

Plotka czyli słowo zabija albo daje życie

(fot. cs)

Plotka, oszczerstwo, obmowa. Gdzie leży ich źródło? Jakie wywołują skutki? Jak sobie z nimi radzić?

Z o. Mieczysławem Kożuchem, jezuitą, psychologiem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym rozmawia Cezary Sękalski.

Na ogół ósme przykazanie Dekalogu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” kojarzy się nam z salą sądową i z krzywoprzysięstwem. W życiu codziennym nieczęsto jednak się zdarza, abyśmy byli powoływani przez sąd na świadków przeciw komuś. Czy wobec tego przykazanie to dotyczy tylko takich wyjątkowych przypadków?

Faktycznie przykazanie to kojarzy się z wymiarem sprawiedliwości. Niemniej dla mnie jest ono ważne w życiu zwyczajnym, codziennym, bo jest związane z jednością i komunikacją między ludźmi, z czynną miłością. Słowo bowiem może albo zabijać, albo ożywiać.

Czytaj dalej

Kiedy w związku „coś idzie nie tak”

kryzys w związku

Kryzys w związku to temat wywiadu, jakiego udzieliłem dla najnowszego „Posłańca św. Antoniego”.

Początek wygląda tak:

„Ktoś, kto zakłada rodzinę, wchodzi w poważny związek, kocha najczęściej całym sercem drugiego człowieka i nie zakłada, że „coś pójdzie nie tak”. Osoby wierzące mają dodatkowe wzmocnienie w postaci łaski sakramentu małżeństwa, niesie nas jak na skrzydłach przykazanie miłości, wydaje się nam, że razem przeniesiemy góry… Po kilku latach często okazuje się jednak, że „coś idzie nie tak”, że trudno jest nam kochać męża / żonę? Zaczynamy się obwiniać wzajemnie, uciekamy od siebie i to, co miało być piękną sielanką, jest trudem. Co wtedy robić?

Tak naprawdę trud jest obecny od początku budowania każdej bliskiej relacji, tylko nieraz przesłania go słodkie uczucie zakochania i fascynacji drugą osobą. A gdy nasze zaangażowanie jest odwzajemnione, dochodzi do tego przyjemność coraz większego otwierania się na drugiego i bycie przez niego akceptowanym i przyjmowanym. Te intensywne emocje pomagają znacznie przesłonić nasze lęki przed byciem odrzuconym oraz szybko zapominać o wszystkich nieporozumieniach. One muszą się jednak pojawić, im bardziej się do siebie zbliżamy i więcej od siebie oczekujemy. I tu sprawdza się znane porzekadło, że im dalej w las, tym więcej drzew.

Stopniowo pierwsza namiętność w naturalny sposób wyhamowuje i trud dogadywania się w różnych sprawach wychodzi na pierwszy plan. Jest umiarkowany, kiedy para spotyka się od czasu do czasu w przyjemnej atmosferze, bez wielu dodatkowych wzajemnych zobowiązań. Nasila się natomiast, kiedy dwoje ludzi np. po ślubie zaczyna mieszkać razem i musi podzielić między siebie nie tylko przyjemności, ale i szereg różnych obowiązków. Jeszcze więcej zadań do rozdzielenia pojawia się wraz z przyjściem na świat pierwszego dziecka”.

Więcej na stronie „Posłańca”

 

Macierzyństwo – miłość na etacie

DSCF4952a(fot. cs)

W naszej kulturze słowo „matka” jest otaczane swoistym kultem. W świetle macierzyńskiego etosu bycie „dobrą matką” jest niejako obowiązkiem każdej kobiety decydującej się na małżeństwo i rodzicielstwo. Rzadko jednak możemy zobaczyć, jak niełatwa bywa droga kobiety do zrozumienia i przyjęcia tego powołania.

Poproszono mnie o napisanie artykułu o macierzyństwie. Trudna sprawa, bo co tak naprawdę mężczyzna może o tym wiedzieć. Wprawdzie niemal każdy człowiek (wyłączając rzadkie losowe wypadki) spotyka się z macierzyństwem przez bezpośredni kontakt z własną matką, ale to może nie być wystarczające. Jeśli ten kontakt był dobry (a w wielu przypadkach tak jest), pozostaje wspomnienie bezinteresownej miłości, matczynego ciepła, opieki. Poczucie wdzięczności za wszystko, co otrzymaliśmy, pojawia się z kolei wtedy, kiedy dociera do nas świadomość, że wszystko to było darem. Dziecko ma jednak często poczucie, że matczyna miłość, opieka i zaangażowanie właściwie z założenia mu się należą, tylko dlatego, że jest dzieckiem. W pewnym sensie ma rację, bo sytuacja, w której dziecko musiałoby zasługiwać na miłość matki, byłaby w jakiś sposób destrukcyjna, a nawet patologiczna. Rzadko kiedy możemy jednak mieć wgląd w to, jak skomplikowany proces duchowy musi przejść kobieta, aby stać się matką. Nieraz spłyca się tę tematykę mówiąc o instynkcie macierzyńskim, jako o mechanizmie biologiczno-emocjonalnym, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ma załatwić wszystko. Tak jednak nie jest, a najlepiej potrafi o tym opowiedzieć kobieta, która sama ten proces przeszła i chce się podzielić swoim świadectwem.

Czytaj dalej…

Zdrowie psychiczne a duchowość

psychoterapia kraków (fot. cs)

Cezary Sękalski

Czym jest zdrowie psychiczne? Jakie są kryteria jego oceny? Czy istnieje jakiś związek zdrowia psychicznego z duchowością?

Pojęcie „zdrowia psychicznego” zostało użyte przez Światową Organizację Zdrowia po raz pierwszy w 1948 roku. Według tej organizacji oznacza ono pełny dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, w którym „człowiek wykorzystuje swoje zdolności, może radzić sobie ze stresem w codziennym życiu, wydajnie i owocnie pracować oraz jest w stanie wnieść wkład w życie danej wspólnoty”. Przez lata różne naukowe gremia próbowały to pojęcie po swojemu doprecyzować.

Czytaj dalej

Klucz do harmnii ze sobą i światem

harmonia(„Odyseja Kosmiczna 2001”)

„Każda osoba myśląca ma potrzebę czucia się potrzebnym” – usłyszałem ostatnio zdanie wypowiedziane w filmie Stanleya Kubricka „Odyseja Kosmiczna 2001”. Pomyślałem sobie, że to dobry punkt wyjścia do refleksji nad tym, jak znaleźć swoje miejsce nie tylko w kosmosie, ale i we własnym życiu oraz w relacji do świata.

Czytaj dalej…

Ze śmierci do życia, czyli krótkie wprowadzenie w duchowość paschalną

Czym jest duchowość paschalna? W czym jest podobna do przeżywania żałoby? Czy można się na niej oprzeć, aby móc wrócić do pełni życia po stracie?

pusty grób (fot. cs)

Hebrajskie słowo „Pascha” oznacza przejście. Dla Izraelitów święto paschy było pamiątką uwolnienia narodu wybranego z egipskiego domu niewoli. Dla chrześcijan w centrum tajemnicy paschalnej jest zbawcza ofiara Jezusa uwieńczona Jego zwycięskim zmartwychwstaniem. Już na kartach Ewangelii widzimy, że uczniowie potrzebowali czasu, aby dojrzewać do przyjęcia i zrozumienia tej tajemnicy. Pascha może oznaczać także dla nas duchowy proces odrodzenia, ale tylko wtedy, kiedy wejdziemy w jej wyzwalającą dynamikę.

Czytaj dalej