Kiedy w związku “coś idzie nie tak”

kryzys w związku

Kryzys w związku to temat wywiadu, jakiego udzieliłem dla najnowszego „Posłańca św. Antoniego”.

Początek wygląda tak:

„Ktoś, kto zakłada rodzinę, wchodzi w poważny związek, kocha najczęściej całym sercem drugiego człowieka i nie zakłada, że „coś pójdzie nie tak”. Osoby wierzące mają dodatkowe wzmocnienie w postaci łaski sakramentu małżeństwa, niesie nas jak na skrzydłach przykazanie miłości, wydaje się nam, że razem przeniesiemy góry… Po kilku latach często okazuje się jednak, że „coś idzie nie tak”, że trudno jest nam kochać męża / żonę? Zaczynamy się obwiniać wzajemnie, uciekamy od siebie i to, co miało być piękną sielanką, jest trudem. Co wtedy robić?

Tak naprawdę trud jest obecny od początku budowania każdej bliskiej relacji, tylko nieraz przesłania go słodkie uczucie zakochania i fascynacji drugą osobą. A gdy nasze zaangażowanie jest odwzajemnione, dochodzi do tego przyjemność coraz większego otwierania się na drugiego i bycie przez niego akceptowanym i przyjmowanym. Te intensywne emocje pomagają znacznie przesłonić nasze lęki przed byciem odrzuconym oraz szybko zapominać o wszystkich nieporozumieniach. One muszą się jednak pojawić, im bardziej się do siebie zbliżamy i więcej od siebie oczekujemy. I tu sprawdza się znane porzekadło, że im dalej w las, tym więcej drzew.

Stopniowo pierwsza namiętność w naturalny sposób wyhamowuje i trud dogadywania się w różnych sprawach wychodzi na pierwszy plan. Jest umiarkowany, kiedy para spotyka się od czasu do czasu w przyjemnej atmosferze, bez wielu dodatkowych wzajemnych zobowiązań. Nasila się natomiast, kiedy dwoje ludzi np. po ślubie zaczyna mieszkać razem i musi podzielić między siebie nie tylko przyjemności, ale i szereg różnych obowiązków. Jeszcze więcej zadań do rozdzielenia pojawia się wraz z przyjściem na świat pierwszego dziecka”.

Więcej na stronie „Posłańca”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *