Stalker

 

Obejrzałem film Andrieja Tarkowskiego „Stalker”.

Genialny i ciągle aktualny choć powstał szmat czasu temu, bo w 1979 roku.

Co ciekawe, niektóre elementy jego przesłania jeszcze się po latach wyostrzają. Kiedy uświadomimy sobie, że film powstał w głębokiej komunie, w ZSRR, nagle jaśniejszy staje się sens wszystkich ukrytych w nim metafor. Potwierdza się także myśl, że w tamtych czasach konwencja science fiction wydawała się najlepsza do przekazywania treści, których wypowiedzenie wprost było surowo wzbronione.

więcej

Geniusz kobiecy Dąbrówki

Kończy się jubileuszowy rok chrztu Mieszka I. Poniżej fragment mojego tekstu poświęconego temu wydarzeniu.

 

Geniusz kobiecy Dąbrówki

Biskup Thietmar wspomina o niezwykłym sprycie kobiety, gdy zauważa: „Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach”. Więcej

Przekaz generacyjny

III tydzień Adwentu, Sobota (17 grudnia 201

Komentarz do Ewangelii: (Mt 1,1-17)

Jezus nie był synem Dawida ani Abrahama w znaczeniu dosłownym, a tak na pierwszy rzut oka zdaje się przedstawiać Go rodowód z dzisiejszej Ewangelii. Wynika to z semickiego sposobu myślenia, według którego następujące po sobie pokolenia łączy specyficzny i niepowtarzalny przekaz generacyjny. Czytaj dalej

Dzieci zimnego chowu

dzieci zimnego chowu (fot. cs)

Kto cię w dzieciństwie przytulał? Czy mogłaś/mogłeś wyrażać w domu swoje oczekiwania i emocje? Czy umiesz prosić o pomoc? – oto pytania kontrolne, które mogą nam pomóc zdiagnozować ważny problem.

Niedobór witaminy M

Po II wojnie światowej władze państwowe Wielkiej Brytanii zapragnęły zapewnić opiekę najmłodszym sierotom wojennym. Zorganizowano więc coś na kształt luksusowego żłobka, w których zapewniano najwyższej klasy opiekę pielęgniarską. Więcej.

Bob Dylan i Duch Święty

dylan

 

Bob Dylan otrzymał literacką nagrodę Nobla. To chyba pierwszy raz, jak Komitet Noblowski zwraca się ku twórcy i wykonawcy piosenek, a nie tylko (aż?) poety, który dociera do czytelników jedynie poprzez drukowane tomiki.

Kunszt słowa artysty, jak i jego zadziwienie nad ludzkim rozwojem i tajemnicą istnienia pięknie oddaje m.in. piosenka „Blowin’ in the Wind”. W polskim tłumaczeniu jej tekst brzmi w przybliżeniu tak:

Przez ile dróg musi przejść każdy z nas
By mógł człowiekiem się stać?
Przez ile mórz lecieć ma biały ptak
Nim w końcu opadnie na piach?
No i jak wiele kul musi trafić w swój cel
Nim skończą się wojny złe?
Odpowie ci wiatr, wiejący przez świat
Odpowie ci bracie tylko wiatr

Przez ile lat będzie trwał górski szczyt
nim deszcz go na mórz zniesie dno?
Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt
nim wolność w nim wypisze ktoś ?
Ile jeszcze razy ludzie odwracać będą wzrok
Udając ,że nie widzą nic?

Odpowie ci wiatr, wiejący przez świat
Odpowie ci bracie tylko wiatr
Odpowie ci wiatr, wiejący przez świat
Odpowie ci bracie tylko wiatr

Ile też razy podniesiesz swój wzrok
Nim nieba dostrzeżesz blask?
Ile ci uszu potrzeba byś mógł
Usłyszeć płacz ludzi i wrzask?
I jak wielu ludzi śmierć spotka nim ty
Uznasz, że zbyt dużo już jej było?
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat
Odpowie ci bracie tylko wiatr

Ciekawe, że z tą piosenką m.in. artysta wystąpił podczas całonocnego czuwania 27/ 28 września 1997 roku na zakończenie Kongresu Eucharystycznego w Bolonii. Jan Paweł II po wysłuchaniu pieśni skomentował: „Mój przyjacielu, przed chwilą zapytałeś w swej piosence, “skąd wieje wiatr”. Odpowiedzią na to pytanie, odpowiedzią skąd wieje wiatr jest tchnienie Ducha Świętego. Duch Święty pozostał tutaj, widoczny, ale poprzez Tajemnicę, misterium (…) Wiara wyraża się również w piosence. W naszym życiu, wiara czyni nas zdolnymi wyśpiewać radość bycia dziećmi Bożymi”.

Różne mogą być interpretacje dzieła sztuki. I czasem od nas samych zależy, co odczytamy z jej wieloznaczności. Możemy odbierać ją jako podejrzaną albo niezwykle nośną, pełną cennych inspiracji dla naszego życia. Szklanka może wydawać się nam do połowy pełna albo do połowy pusta…

Pokonać toksyczną miłość

Na dzień kanonizacji Matki Teresy z Kalkuty

Matka Teresa 1 (fotografia z wystawy)

Dziś dzień kanonizacji Matki Teresy z Kalkuty, a niebawem ukaże się mój reportaż z wystawy o Matce Teresie, która miała miejsce podczas Światowych Dni Młodzieży w kościele św. Katarzyny u augustianów na krakowskim Kazimierzu.

Poniżej jego fragment…

„W przedsionku do wejścia na krużganki siostra w charakterystycznym białym sari z niebieską obwódką zapraszała przybyłych na wystawę. Wchodzę do środka i już od wejścia uderzają mnie duże białe tablice z pięknymi biało-czarnymi fotografiami obrazującymi życie i dzieło Matki Teresy.

Zdjęcia ukazują życie błogosławionej od jej młodości w Albanii, poprzez wstąpienie do sióstr loretanek, przygotowanie do misji w Dublinie, wreszcie wyjazd do Indii, gdzie miała zajmować się pracą wychowawczą wśród dziewcząt z bogatszych rodzin.

W 1948 roku jeszcze wtedy loretanka, siostra Teresa słyszy w pociągu wewnętrzny głos, który wzywa ją do podjęcia nowego powołania, którego celem miała być opieka nad najuboższymi w Kalkucie. Rok trwały pertraktacje z władzami kościelnymi, aż wreszcie uzyskała pozwolenie i błogosławieństwo dla swojej nowej misji.

Historię tę obrazują zdjęcia oraz cytaty z wypowiedzi Matki Teresy, w których dzieli się ona swoimi duchowymi odkryciami.

Po krużgankach przechadza się druga siostra w sari, która gotowa jest udzielić dodatkowych informacji o wystawie.

Nadchodzi czas na to, po co właściwie tu przyszedłem: na zrobienie wywiadu z którąś z sióstr.

Zostałem uprzedzony, że nie będzie to łatwe. Pamiętałem też opowieść redakcyjnej koleżanki, z którą kiedyś współpracowałem, a która mimo że odwiedziła siostry i przebyła do nich daleką drogę, musiała obejść się smakiem. Jak będzie ze mną? Czy mogę na coś liczyć?

Podchodzę do pierwszej siostry, tej, którą spotkałem przy wejściu i informuję, że chciałbym przeprowadzić wywiad. – Nie bardzo – odpowiada po polsku z jakimś obcym akcentem. – My nie udzielamy wywiadów. Wczoraj była tu telewizja z Niemiec i też odeszli z kwitkiem. Ale może pan zapyta tę siostrę, co stoi na krużgankach…

Podchodzę do tamtej siostry i tłumaczę, czego i dla kogo potrzebuję, a w odpowiedzi słyszę: – My nie udzielamy wywiadów, bo to jest sprzeczne z naszą duchowością. My świadczymy tylko czynem…

– Ale przecież Matka Teresa występowała publicznie, aby mówić o swojej pracy i duchowości… – próbuję perswadować.

– Ale to była Matka Teresa, a my nie udzielamy wywiadów! – siostra przygwożdża mnie tym argumentem, a w chwilę potem dodaje pojednawczo: – Chyba, że zapyta pan siostrę odpowiedzialną…

Ruszam więc dalej od Kajfasza do Annasza, a w sercu mam nie wiadomo skąd przekonanie, że udanie się w tę pielgrzymkę ma jakiś sens…”

Zainteresowanych tym, czy mi się udało, odsyłam do październikowego dodatku „Apostolstwa Chorych”.